Jałta, 17.08.2006 r. Kochana Agnieszko!
Myślę, że spodziewałaś się ode mnie innego listu z Jałty niż ten, który ostatnio dostałaś, prawda? Ale taka byłam zmęczona i zaabsorbowana pracą, że nie potrafiłam się wyłączyć, nawet pisząc do Ciebie. Teraz jednak nabrałam już do wszystkiego pewnego dystansu i lepiej mi idzie.
A więc parę słów o Jałcie. Jest naprawdę wspaniała! Ciepłe morze i góry schodzące prawie do wody. Parki z niezwykłymi drzewami, masa egzotycznych kwiatów i cudownie kwitnące krzewy. Wszystkie możliwe odcienie zieleni, będącej tłem dla zabytków architektury, fontann i zapraszających do odpoczynku ławeczek. Gorące słońce i przyjemny, świeży wiatr od morza. Tylko plaża niezbyt przyjazna człowiekowi - same kamienie, a i te codziennie zabiera morze.
Robimy bardzo interesujące wycieczki, wśród których nie zabrakło i polskich akcentów - myślę oczywiście o Bachczysaraju i pięknej polskiej brance. Widzieliśmy słynną fontannę łez - znajduje się w jednej z komnat i nie sprawia wielkiego wrażenia, natomiast pałac chana przepiękny.
Myślę, że podobałaby Ci się kraina baśni z posągami bohaterów bajek, przeróżnych smoków i czarownic.
Adam wziął kamerę i kręci jeden film za drugim, między innymi z myślą o Tobie.
Całuję Cię mocno, Adam śle uściski Twoja Ewa
Hubert 2010-11-20
