Drogi Panie Zygmuncie!
Mimo iż upłynęło już tyle lat od zakończenia drugiej wojny światowej, nadal powracamy do spraw z nią związanych.
Interesują mnie losy Mariana Polakiewicza, żołnierza walczącego w Afryce, a następnie we Włoszech. Spotkałem się z nim w Dundee, w Szkocji, w latach 1945-1946. Wiem, że na początku 1947 roku wrócił do Polski, i wtedy straciłem go z oczu.
Teraz piszę wspomnienia - na użytek dzieci i wnuków. Sporo miejsca zajmuje w nich postać Mariana. Chcę odtworzyć jego sposób bycia, jego historyjki i kawały, które nam robił. Wnosił tyle radości do naszego monotonnego, uładzonego życia. Żałuję, że nasza znajomość, a może nawet przyjaźń, tak niepotrzebnie została zerwana, bez żadnej zresztą przyczyny.
I dlatego bardzo proszę, aby Pan pomógł mi odnaleźć Mariana, a z nim echa tamtych odległych lat. Pamiętam tylko, że się urodził w Szydłowcu, a jego ojciec miał na imię Stanisław. To niestety wszystko.
Będę Panu bardzo wdzięczny nawet za próbę spełnienia mojej prośby.
Przesyłam pozdrowienia Michael Purnell Edynburg, 10.11.98 r.
Hubert 2010-11-20
